ćakra czyli kołowa historia Indii

  • Produkt jest dostępny
  • Producent: Oficyna wydawnicza Branta
  • Kategoria: Historia,
  • Waga: 12,00 kg
  • Autor: Krzysztof Mroziewicz
  • Wydanie: 1
  • Rok wyadnia: 2006
  • Stron: 271
  • Format: 164 x 232 mm

Cena: 33,50 zł

Wysyłamy w ciągu: 48 h

[...............] Najdłuższy okres w dziejach Indii – od czasów pradawnych do podboju muzułmańskiego w XIII wieku – pozostawił badaczy bez źródeł. Indusi pisali poematy, dramaty, traktaty o polityce, encyklopedie teatralne i mitologie, ale nie pisali historii na bieżąco. Natomiast uczyli jej. Dziwne to.
Jeśli się potrafi napisać Mahabharatę, to powinno się umieć opisać rok po roku wydarzenia, których jest się świadkiem. Grecy i Rzymianie umieli to robić. Nie dosyć, że opisali siebie, to jeszcze zajmowali się innymi, w tym także Indusami. żeby jednak opisywać dzień po dniu, trzeba znać linearną koncepcję czasu. Indusi jej nie znali. Zresztą linearna koncepcja czasu wymaga definicji czasu a tej nie znajdziemy nawet w „Historii czasu” Stephena Howkinga.
We wszystkich filozofiach tradycyjnych i religiach świata czas jest uważany za wroga i oszukańca, więzienie i izbę tortur – pisał Aldous Huxley, natomiast Octavio Paz, zresztą były ambasador Meksyku w Indiach (podał się do dymisji ze wstydu po masakrze studentów swego własnego uniwersytetu UNAM (Universidad Nacional Autonomo de Mexico) uważa, że czas jest znakiem egzystencji i że historia jest wielkim budowniczym ruin.
[...............]
Historii nauczyli Indusów cudzoziemcy, którzy ich podbili. Dokładne kroniki znane są dopiero od czasów Tughlaka czyli ojca tureckiej dynastii najeźdźców. Czyli od XIV wieku. Wcześniejsze i to o wiele wcześniejsze, bo o półtora tysiąca lat, edykty cesarza Aśoki pisane były w kamieniu alfabetem pochodzącym z języka aramejskiego, w którym pozostawiono nam Biblię.
[...............]
Znaleziska w Mohenjo-daro i Harappie (3000 lat p.n.e.) czynią z Indii tak stare siedlisko cywilizacji jak Kreta, Babilon, Egipt, kraj Sumerów i Asyria. Wejście do miasta od wschodu i zachodu, chodniki i jezdnie, kanały i ścieki uczyniły na Anglikach wrażenie ośrodka, który został zaprojektowany przez współcześnie szkolonego urbanistę. Zachwyt odkrywców budzi (cóż nie budzi zachwytu odkrywców?) studnia w każdym domu, łazienka w każdym mieszkaniu, zresztą od ulicy (żeby myć się zaraz po wejściu czy odwrotnie – przed wyjściem z domu?), osobne pomieszczenia zapewne – w najlepszym przypadku - sypialniane, w najgorszym – klozetowe. Cieszą oko niewidywane wcześniej kolumny czterograniaste a całość - z wielopokojowym domem (pałacem) VIP włącznie – sprawia wrażenie struktury pomyślanej nie tyle dla luksusu, co dla wygody.